"Into The Mind" - recenzja filmu

Reżyserzy Dave Mossop i Eric Crosland w swoich projektach - poprzez wysokiej jakości obrazy górskich scenerii opowiadają narciarsko - snowboardowe historie z bardziej lub mniej udanym przekazem w tle. Czy „Into The Mind”, podobnie jak poprzedni film z wytwórni Sherpas „All I Can” stanie się pozycją obowiązkową na półce każdego sklepu narciarskiego ? Film obfituje w bardzo mocne obrazy wzmacniane sugestywną ścieżką dźwiękową - nie pozostawiające wiele wyobraźni. I choć zapewnia dobrą rozrywkę, czas pokaże, czy będzie pretendować do klasyków sportowego kina.

Freeride, freesking, skituring, ski-alpinizm, heliskiing - narciarstwo ma wiele twarzy. W „Into The Mind” możemy poznać najbardziej radykalne odcienie tego sportu. Przez trzynaście rozdziałów, przyglądamy się różnym etapom procesu dojrzewania do postawionych sobie przez bohaterów wyzwań. To co może drażnić, to bardzo wzniosły ton, podkreślający brak dystansu bohaterów do swojej pasji, ocierający się chwilami o fanatyzm.

Into The Mind

Pierwszą część filmu "Call To Adventure" otwierają znakomicie zmontowane sceny wysokogórskich szaleństw dające impuls do chwycenia po narty w ich skrajnym wymiarze. Poszukiwanie harmonii, adaptowanie się zewnętrznego elementu jakim jest człowiek w żywioł, naturę i cały górski ekosystem opisywane są obrazami szarżujących po stromych zboczach narciarzy próbujących wniknąć w przestrzeń pozbawioną cywilizowanych reguł. Z potrzeby samorealizacji, zjednoczenia z niecodziennym ambientem, a może z innych powodów. To właśnie motywacja ludzi jeżdżących na nartach jest tematem przewodnim filmu. Próba odpowiedzi na pytanie - co jest głównym motorem podejmowania niebezpiecznych, sportowych przedsięwzięć na nartach.

Z każdą sceną, coraz trudniej jednak określić, czy poznajemy ludzi, którzy sprawdzają możliwości swojego organizmu po to aby odkryć jakąś prawdę o sobie czy nonszalanckich turystów, których jedynym celem jest stały poziom adrenaliny. Z jednej strony mamy analogie do świata rządzonego przez prawa przyrody. Postać mentora, którą można odczytywać jako nawiązanie do mitów o wojownikach, elementy ceremonii w przygotowaniach do mierzenia się z siłami natury. Z drugiej strony oglądamy efekciarskie popisy przeplatane scenami cierpiącej w szpitalu ofiary swojej pasji.

Into The Mind

„Confront the shadow” to całkiem zabawna historia pt. „A gdyby było ciebie dwóch (lub więcej), który by wygrał”? Mnożące się byty Benji Farrow'a występującego w roli toczącego wewnętrzną walkę zapaleńca, wspierają się w wykonaniu nowego tricku. Końcowa scena wirujących snowboardzistów przeradza się spektakularne widowisko. Pozostając w nadrealistycznym klimacie przenosimy się do części „Enter the darkness”, w której przemierzający nocą miasto szaleńcy w zupełnie niestandardowy sposób odsłaniają przed nami charakter najnowocześniejszej odmiany narciastwa - freesking'u.

Następnie wyłaniają się przed nami ciemniejsze kolory narciarstwa; przedstawione zostają różne odcienie porażki. To jakby odrzucone wcześniej, nieudane sceny, dramatyczne upadki, surowość i bezwzględność przyrody. Poprzez szamańskie rytuały, porównania między ziemskim i wodnym żywiołem, na falach śniegu, wody i chmur bohaterzy jakby wypływają z impasu osiągając harmonię z tym co ich otacza.

Into The Mind

Chcąc zrozumieć i zobrazować pobudki łowców narciarskich wrażeń, reżyserzy wytwórni Sherpas postawili przed sobą trudne zadanie. Odpowiedź na podjęty temat można odczytać w sposób uniwersalny - jak w każdej dziedzinie, również w narciarstwie istnieją różne postawy i podejścia do tematu. I choć z dużym prawdopodobieństwem film poprzez swoją wyjątkową oprawę trafi prawdopodobnie głównie w gust młodych fanów kultury obrazkowej, warto go obejrzeć dla wspaniałych, niezwykle malarskich ujęć z dalekich krajów oraz chwili refleksji nad tym, na ile możliwa jest kontrola ryzyka w sporcie wyczynowym. Najbliższa okazja ku temu nadarza się już niebawem - 23 listopada, podczas Festiwalu Filmów Świata Trzy Żywioły.

Natalia Stokowska